Krakowski blog kulinarny na emigracji. Londyn od kuchni. Kurczak tikka, crumpets, marmite i cider. Mind the gap!


Real Time Web Analytics
Nasz Newsletter
* indicates required
środa, 15 lipca 2009
Podrobione Podroby - Piekło Piekieł
Wątróbka dla niektórych jest synonimem piekła, przynajmniej kulinarnego. Dla innych potrafi być jednak rarytasem. Delikatna, o lekko kremowej konsystencji i charakterystycznym smaku. Dla każdego smakosza wątróbki dwie kwestie nie pozostawiają żadnych wątpliwości: jest tania i szybko się ją przyrządza.

Lista zakupów:
wątróbka wieprzowa 1kg - 6,00zł
cebula 0,5kg- 1,95zł
frytki proste mrożone 0,75kg - 8,29zł
surówka z kapusty białej 1kg - 8,99
surówka z selera 1kg - 12,99zł

czas przygotowania:
10 minut

Przygotowanie jest banalnie proste: oczyszczoną wątróbkę należy usmażyć na patelni z cebulą. Frytki we frytkownicy lub piekarniku zgodnie z instrukcją na opakowaniu. Pamiętać trzeba tylko, żeby nie przesadzić z czasem smażenia wątróbki, bo będzie w smaku przypominać podeszwę. I tyle. Jak wcześniej wspomniałem, tanio i szybko.

A teraz rzeczywistość, czyli absurdy prowincji i wątróbka z piekła rodem. Letnie, leniwe popołudnie w Pińczowie, niewielkim miasteczku na Ponidziu. Lokalna restauracja zwana "U Chłopa" i kilka głodnych osób. Przyznam, że nie oczekiwaliśmy żadnego olśnienia. Uprzejma kelnerka odebrała zamówienie; dwa razy specjalność zakładu (o tym tylko dwa słowa, bo wspomnienie jest ciągle bolesne) i raz wątróbka wieprzowa. Sączymy zimne piwo. Pojawia się specjalność zakładu, jemy (brr), a wątróbki ciągle nie ma. Przemiła kelnerka po trzydziestu minutach naszego oczekiwania odpowiada, że "spokojnie, ciągle się smaży". Zmroziło mnie! CIĄGLE SIĘ SMAŻY! PÓŁ GODZINY! Po kolejnych dziesięciu minutach wreszcie nadeszła. Wszyscy już zjedliśmy, więc wątróbka znalazła się w centrum zainteresowania całego stolika. Góra frytek, "zestaw surówek" i kilka kawałków mocno wysmażonej wątróbki. Dlaczego tak jej mało? Dlaczego taka gumowata? Że bez smaku? To wszystko nic bo, jak się okazało, wątróbka skończyła się w kuchni tego przybytku, więc podano resztki z gulaszu smażone tak długo, żeby zagłuszyć jakikolwiek smak. Wszak podeszwa to podeszwa.

Można nie znosić wątróbki i być jej zajadłym wrogiem, ale nie potrafię zupełnie zrozumieć dlaczego, kiedy nie ma jej w kuchni, ktoś próbuje ją podrobić? Po co podrabiać podroby, które kosztują 6 lub mniej złotych za kilogram? Absurd. Dziś się już z tego śmieję, ale "U Chłopa" nie wypiję już nawet herbaty i wszystkim wizytę tam serdecznie odradzam.
Sto procent masła w maśle
Gdybym ze wszystkich potraw świata miała wybrać tę jedyną, ulubioną, byłaby to piętka chleba z masłem. Ale nie każda piętka z masłem jest Piętką z Masłem. Podstawą Prawdziwej Piętki z Masłem jest chleb mojej mamy zrobiony z mąki z naszego pola, z kminkiem w środku i makiem na górze. Ciepły, niedawno wyjęty z pieca, dobrze nawet (choć niezdrowo!), jeśli jeszcze lekko paruje. Do tego masło, zwykłe, świeże masło z krowiego mleka, rozsmarowane grubo na chlebie. Taka kromka potrafi rozjaśnić najparszywszy dzień, potrafi zwykłą chwilę zmienić w przygodę.

Pamiętam, jak pewnego dnia przygoda wzięła w łeb. Był świeży chleb - i piętka z niego - tylko masło wydało mi się dziwnie łatwe do rozsmarowania. Ugryzłam i... Na wszystkie kubki smakowe świata! Za co?! To nie było masło, tylko jakiś obrzydliwy tłusty produkt, który - jak przeczytałam później na opakowaniu - był "miksem masła i olejów roślinnych". Tamtego dnia coś we mnie pękło, jak powiedzieliby zgodnym chórem wszyscy bohaterowie Hollywoodu.

I - patrząc z perspektywy czasu - to pęknięcie było początkiem tego bloga. Przedstawiamy Państwu ten dziwaczny twór, dwugłowy blog na cztery ręce - kiedy dwie z nich piszą, pozostałe dwie zawsze gotują.
1 ... 21 , 22 , 23