Krakowski blog kulinarny na emigracji. Londyn od kuchni. Kurczak tikka, crumpets, marmite i cider. Mind the gap!


Real Time Web Analytics
Nasz Newsletter
* indicates required
niedziela, 16 maja 2010
English breakfast, prosto z Battersea
Wstaliśmy dzisiaj mocno po południu. Zdziwiła mnie godzina, którą wyświetlił ekran telefonu, bo miałam wrażenie, że oto wstaję o poranku, rześka i wypoczęta po wczorajszej imprezie w Docklands (pozdrowienia dla Agi &Co.). Tymczasem było dawno po pierwszej. Maćka znalazłam przy komputerze, wpatrywał się w ekran, na którym jakaś nielegalna telewizja wyświetlała wyścig Formuły 1 w Monte Carlo. Też był głodny. Dzień wcześniej planowaliśmy sympatyczny brunch w którejś z knapek na uroczej Northcote Road, ale pogoda za oknem zupełnie do tego nie zachęcała. A i pora była nijaka - zanim byśmy się zebrali, restauracyjne menu zdążyłyby się przedzierzgnąć z brunchowych w obiadowe, a na to nie byliśmy jeszcze gotowi.

Postanowiłam więc powtórzyć menu z zeszłego tygodnia, kiedy byłam z dziewczynami w Cambridge i po imprezie w stylu lat 80. (po której zdarzył się cud! Obudziłam się rześka jak skowronek, bez śladu bólu głowy, mimo, że poprzedniego wieczora wlewałam w siebie bez opamiętania alkoholowe napoje z rozmaitych butelek i szklanek, nie bacząc na etykietę czy skład - proszę nawet nie pytać..) poszliśmy wszyscy do akademikowej kuchni, gdzie John i Dorota stali już przy garach i przygotowywali English Brekfast.
- Nie ma nic lepszego na kaca - mówiła Ula, kiedy przed imprezą kupowaliśmy jedzenie i alkohol w pobliskim supermarkecie. - Smażone, dużo tłuszczu, super robi na żołądek po wypiciu alkoholu.
Nie wątpiłam w ani jedno słowo. Nie tak dawno jeszcze pracowałam w wielu mniej lub bardziej podłych londyńskich kafejkach, gdzie na English Breakfast przychodzili właśnie najczęściej ci, na twarzach których widać było wyraźnie resztki poprzedniej nocy. Wpakowaliśmy więc do koszyka pieczarki, jajka, pomidory, bekon, kiełbaski Cumberland (moje ulubione!) i chleb tostowy, świadomie rezygnując z innych składników - szczególnie z baked beans, które przypominają mi o najbardziej parszywych momentach moich wyspiarskich przygód. 

Siedzieliśmy więc w akademikowej kuchni, w sześć osób przy stole, który ledwo mieści cztery, w ubraniach przesiąkniętych zapachem smażonego bekonu i z wielkim apetytem wsuwaliśmy śniadanie, z którego aż kapał cholesterol i które wszystkich ogarniętych przedwakacyjną manią odchudzania przyprawiłoby o zawał serca. Przypomniwszy sobie dzisiaj te sympatyczne chwile, zamknęłam się w kuchni z zamiarem przygotowania angielskiego śniadanka w wersji "de luxe/co masz w lodówce". Przepis poniżej. Maciek był zachwycony efektem, a i ja muszę przyznać, że było niczego sobie. Jedzcie i radujcie się!

English breakfast po mojemu, porcja na dwie osoby
  • Cztery jajka
  • Dwa dojrzałe pomidory (jeśli nie masz dojrzałych - zrezygnuj)
  • Dwa Duże Płaskie Grzyby (Large Flat Mushrooms) albo garść pieczarek
  • Cztery małe lub dwie standardowe kiełbaski Cumberland (lub podobne, białe)
  • Dwa plasterki bekonu
  • Pęczek świeżych szparagów*
  • Masło, olej
  • Świeża bazylia
  • Przyprawy
  • Chleb tostowy lub inny - na grzanki

Kiełbaski ładuję do piekarnika z grillem (może być patelnia grillowa, a może być i zwykła, jeżeli od grillowanych wolą Państwo smażone). W tym samym czasie w woku (lub na głębokiej patelni) topię masło i wrzucam na nie szparagi, którym wcześniej obcięłam końcówki (jeżeli są grube, trzeba je jeszcze obrać), smażę niezbyt długo, żeby nie były paciajowate. Na drugą patelnię wrzucam bekon - ja lubię dobrze wysmażony, ale to żaden przymus. Jednocześnie z bekonem, na tej samej patelni można podsmażać pomidory przekrojone na pół. Kiedy bekon jest gotowy, odkładam go na talerz, a na tej samej patelni smażę jajka sadzone - kto woli, może zrobić jajecznicę lub omlet. Na koniec opiekam tosty, smaruję je masłem, wszystko układam na talerzach, ubieram listkami bazylii i podaję z kawą lub herbatą z mlekiem. Pycha! Po takim śniadaniu nic się nie chce jeść aż do kolacji. Jeżeli ktoś - tak jak ja - lubi deser po śniadaniu na słono - polecam szkockie shortbreads albo inne herbatniki. Dobrze jest też zjeść kilka owoców, ja dziś wybrałam winogrona.

Kto ma ochotę, może dodawać/wymieniać jeszcze na przykład takie składniki:
- baked beans
- hash browns
- black pudding (albo kaszankę)
- haggis, czy cokolwiek przyjdzie Państwu na myśl.

Grzanki można zrobić z mozzarellą albo kozim serkiem, kiełbaski zastąpić ich wegetariańską wersją, jajka można podać na miękko, w sezonie zamiast pieczarek podać leśne grzyby, zamiast smażonych pomidorów - zgrillowaną paprykę... Możliwości są nieskończone. Tak, czy inaczej, dobre angielskie śniadanko dobrze zaczyna dzień. 



Enjoy your meal.